Paul Ham: 1914. Rok końca świata.

Paul Ham, autor książki, dokonał rzeczy niesamowitej. Napisał grubą książkę historyczną która nie nudzi, nie zasypuje czytelnika całą masą dat, nazwisk i faktów oraz która nie przytłacza.

Przystępny język, barwne opisy i odpowiednie tempo narracji sprawiają, że dzieło australijskiego historyka czyta się wspaniale. Bardzo duża ilość przytaczanych cytatów z pamiętników osób odpowiedzialnych za katastrofę naszego kontynentu sprawia, że można wczuć się w klimat tamtego okresu.

Pozycja opisuje ciąg przyczynowo-skutkowy, który doprowadził do wybuchu I wojny światowej. To właśnie opis działań dyplomacji poszczególnych krajów wypełnia większość tej książki. Sam opis działań wojennych obejmuje końcówkę roku 1914 i przytaczane są tylko bitwy w Europie Zachodniej. Trochę szkoda, że potraktowano po macoszemu front wschodni i samą Rosję, której udział w książce kończy się na mobilizacji żołnierzy i ogólnikowych opisach kilku bitew.

Zdecydowanie najsłabszą stroną jest całkowite pominięcie roli Austro-Węgier i ich działań od czasu wybuchu wojny. Czytając miałem wrażenie, że to państwo, które przez całą książkę jest obecne po wybuchu wojny nagle znika by pojawić się na kilku kartkach pod koniec książki. Ciężko nazwać to skrótem czy podsumowaniem. Trochę szkoda bo obraz jest zdecydowanie niepełny. Bardzo ciekawe są za to odniesienia do późniejszych czasów a nawet nawiązania do historii najnowszej.

Konwersja na format czytnikowy (mobi) jest doskonała. Jedyny minus to mapy, które na czytniku Kindle są nieczytelne. Nie jest to oczywiście wina wydawcy tylko za małego ekranu czytnika. Trzeba się z tym pogodzić – jest to cena wygody i mobilności.

W książkach historycznych nie szukam przede wszystkim suchych dat i faktów ale całej  tej otoczki, klimatu, który sprawia, że można poczuć się jak naoczny świadek opisanych wydarzeń. To wszystko znalazłem i sprawiło mi to niesamowitą przyjemność. Polecam.

Przyroda, koty, podróże.